POZNAJ MNIE I MOJĄ HISTORIĘ

MOJE MOTTO ŻYCIOWE:
,,Często wszystko jest uratowane wtedy, kiedy myśli się, że już zostało stracone”

LEW TOŁSTOJ


Opowiem Ci moją historię...

Nie zawsze cieszyłam się ze swojego wyglądu...
Jeszcze w roku 2020 trudno byłoby mi w ogóle to uwierzyć.
Moja waga wciąż się wahała, raz w górę, raz w dół.

Przed wakacjami i imprezami podejmowałam desperackie próby, aby schudnąć chociaż trochę. Niekoniecznie były to zdrowe metody, ale najważniejsze było pozbycie się, chociaż kilku zbędnych kilogramów.

Co się działo później? No cóż…. Jak długo można chodzić głodnym?
W końcu wpadałam w ciąg jedzenia i waga wracała plus kilka kilo ekstra.

Złościłam się wtedy na siebie za swoja słabość i obwiniałam genetykę za moje nieszczęście.

W duchu zazdrościłam skrycie szczupłym koleżankom, co było bardzo przygnębiające.

Dodatkowo wiele życiowych czynników, takich jak praca zmianowa jako pielęgniarka, wyjazd na emigrację, rozstanie z rodziną i przyjaciółmi, menopauza, nie pomagały w utracie wagi i utrzymaniu zdrowia.

Zaczęły się dolegliwości stawowo-mięśniowe, nadciśnienie, początki cukrzycy, insulinooporność, brak energii, ciągła senność i zmęczenie.
Wyobraź sobie... jak to jest. Jedziesz odwiedzić jedyną córkę, a Twój umysł po prostu się wyłącza. Nawet w restauracji nie mogłam opanować senności, czasami nawet za kierownicą samochodu.

Były to dla mnie wyjątkowo trudne i dołujące chwile.
Nie wiedziałam już, co ze sobą zrobić, gdzie szukać pomocy!
Przeszłam przez mnóstwo prób i metod, aby schudnąć, ale niestety żadna z nich nie przyniosła trwałych efektów. W pewnym momencie zaczęłam rozważać już nawet operację żołądka.

To były naprawdę frustrujące i bolesne doświadczenia niemocy.
Dialog w mojej głowie, jaki sama ze sobą prowadziłam, nie nadaje się nawet do cytowania. Źle o sobie myślałam i obwiniałam się za brak sukcesów w odchudzaniu.

Nawet teraz, pisząc te słowa, dostaję gęsiej skórki i mam łzy w oczach. Bo wciąż pamiętam, co czułam i przeżywałam każdego dnia, patrząc na swoje odbicie w lustrze lub w witrynach sklepowych.

I do tego to naprzemienne uczucie cierpienia z powodu głodu lub frustracji z powodu przejedzenia. Nawet bieganie i siłownia nie pomagały.
Było to jak prawdziwa jazda na rollercoasterze. Nie miałam kontroli nad własnym apetytem, a podjadanie zniweczyło efekty ćwiczeń i diet.

Co ciekawe i jednocześnie śmieszne. Starałam się nie jeść słodyczy i ciast, skubałam tylko okruszki, jakby w tych okruchach było mniej kalorii.

Nawet mój pies nauczył się przybiegać do kuchni, gdy otwierałam lodówkę, wiedząc, że będzie jedzenie i coś mu skapnie.
Wstydziłam się tego okropnie i cierpiałam, słysząc od rodziny:
"Zjedz raz, a nie ciągle podjadasz po troszku".

Nie rozumieli, co czułam w duszy, jak bardzo krwawiło moje serce i jak bardzo pragnęłam zmiany swojego wyglądu i zachowań żywieniowych.

I to ogromne pragnienie, determinacja i wielka chęć rozwiązania swoich problemów spowodowały, że w końcu spotkałam odpowiednich ludzi, znalazłam odpowiednie książki i programy, które pomogły mi zrozumieć mój problem, jego przyczyny i w końcu schudnąć.Dziś jestem już o 20 kg lżejsza, noszę rozmiar 38/40 zamiast 46, i co najważniejsze, utrzymuje tę wagę pomimo wielu imprez, wesel, wyjazdów weekendowych i wakacji, pracy zmianowej i menopauzy.
Najlepsze jest jednak to, że moje ciało, choć z roku na rok coraz starsze, czuje się coraz lepiej i jest coraz sprawniejsze. Zniknęły bóle, choroby i senność.

Tak jak stwierdziłam wcześniej. To nie jest cud. Ja to sprawiłam. I co najlepsze okazało się prostsze i łatwiejsze, niż bym kiedykolwiek przypuszczała.

Zrozumiałam, że aby osiągnąć sukces muszę w swoim życiu zmienić tylko i aż dwie rzeczy:

Proporcje składników pokarmowych na moim talerzu oraz pory spożywania posiłków.
Odkryłam, że to, co zjadam, ile czego zjadam i kiedy to zjadam.
Jest potem odpowiedzialne za to jak wyglądam i jak się czuję.
Okazało się, że niewielka reorganizacja na talerzu spowodowała ogromne zmiany w odczuwaniu głodu i sytości, a resztę załatwiły moje własne unormowane hormony i zdrowiejący organizm.

W końcu przestałam podjadać, bo jestem najedzona, spokojna oraz pełna energii do dalszego rozwoju. Nawet przestałam prowadzić księgowość kuchenną, czyli co, ile i kiedy zjadłam, a waga kuchenna wylądowała na stałe w szafce.

To jest magia, która dzieje się, gdy zrozumiesz swoje ciało.

Wiedząc, co czują kobiety, które nie potrafią schudnąć, co o sobie myślą, jaki dialog wewnętrzny prowadzą ze sobą.
Postanowiłam, że chcę im wszystkim pomóc…..i Tobie kochana też.

Chcę pomagać tym dziewczynom po 40, które mają już dosyć zmagania się ze samą sobą, tak jak ja miałam już tego dość. Dziewczynom, które nie lubią swojego odbicia, które wstydzą się własnego ciała i które czują niemoc, myśląc o odchudzaniu.

Dziewczyny nie jesteście same. Przestańcie się obwiniać i cierpieć.
To nie wy jesteście winne.

Popatrzcie na moją historię i uwierzcie, że wszystko jest możliwe i wy też możecie osiągnąć sukces w odchudzaniu i cieszyć się nowym wyglądem, zbierając komplementy, a patrząc na nową siebie na nowych zdjęciach, z pewnością zakręci się wam łza wzruszenia, gdy pomyślicie:

"To ja? Naprawdę? Ja tak teraz wyglądam!"

Copyright © Beata Puls. Wszystkie Prawa Zastrzeżone. Polityka Prywatności

Podaj swój adres e-mail i uzyskaj dostęp do bezpłatnego nagrania!

We process your personal data as stated in our Privacy Policy. You may withdraw your consent at any time by clicking the unsubscribe link at the bottom of any of our emails.

Close