Jak schudnąć bez diety ?

Ekspert w dziedzinie Psychodietetyki ujawnia( zdradza tajemnicę)...

Jak pozbyć się zbędnych kilogramów !!!

 BEZ polegania na silnej woli. BEZ męczarni na siłowni. BEZ głodu i efektu jojo 

Cześć :-)... Wiesz co...?
Chcę Ci na początku powiedzieć coś bardzo ważnego.

Twoje JEDZENIE i zawarte w nim KALORIE to nie jest problem do rozwiązania !!! Koniec kropka!!!
To jedzenie JEST właśnie  ROZWIĄZANIEM.

To ODPOWIEDNIO SKOMPONOWANE I DOBRANE  jedzenie wciska w Twojej głowie  ten magiczny guzik. 

Taki, który sprawia, że nagle czujesz się lekko. Masz lepszy humor i spokojną głowę. Wraca energia z przed lat i cierpliwośći "kamienia". Nagle pamiętasz wszystko co chcesz i potrzebujesz i.... zaczynasz
CZUĆ się na prawdę DOBRZE w swoim ciele. Pojawia się  to przyjemne poczucie, że wreszcie wszystko zaczyna się układać.

Dokładnie to samo dzieje się w Twoim ciele.

Jakby ktoś przestawił w nim niewidzialną wajchę. Ciało dostaje sygnał, że jest bezpieczne i że ma wszystko, czego potrzebuje.
Przestaje szukać jedzenia na zapas.
Przestaje wysyłać ciągłe impulsy głodu i zachcianek. Daj! Daj! Daj !

Zaczynasz być najedzona, spokojna, sprężysta, pełna energii i gotowa do najtrudniejszego działania. 

I wtedy okazuje się, że naprawdę da się normalnie żyć.
Da się jeść smacznie i nie chodzić głodną i nie myśleć cały dzień o jedzeniu.
Da się chudnąć bez spinania się, bez liczenia każdego kęsa i bez poczucia winy.

Tylko trzeba wiedzieć, jak to jedzenie skomponować.

Co wybrać z całej gamy ulubionych produktów
i co z tego położyć na talerzu i w jakich proporcjach i dlaczego właśnie tak.

Nie dlatego, że coś sobie odbierasz i zmuszasz się do jedzenia nie lubianych potraw. 

Tylko dlatego, że w końcu dajesz ciału dokładnie to, czego ono naprawdę potrzebuje i.... WAŻNE to, co Ty naprawdę lubisz jeść.

A kiedy Twoje ciało to dostanie, odwdzięczy się Tobie spokojem, sytością i naturalnym chudnięciem.
Bez walki i bez napięcia.

To, co przygotowałam, powstało dlatego, że przez lata sama byłam zmęczoną kobietą.
Zmęczoną ciągłym odchudzaniem, byciem na diecie, głodem, napięciem i walką ze swoim ciałem.

I widziałam wokół siebie inne kobiety dokładnie w tym samym stanie i miejscu. Głodne, rozregulowane, wkurzone na siebie i swoje ciała. Ciągle myślące o jedzeniu albo o tym, że nie powinny jeść.
Z poczuciem, że znowu robią coś nie tak, a jednocześnie bardzo się starają i bardzo chcą coś w swoim życiu zmienić.

I właśnie dlatego chcę Ci powiedzieć jedno. Nie potrzebujesz kolejnej walki. Nie potrzebujesz zaciskać zębów ani sprawdzać, czy masz wystarczająco silną wolę. Potrzebujesz czegoś zupełnie innego.

Spokojnego, elastycznego i łatwego gotowca, dopasowanego do Twojego dojrzałego  kobiecego ciała.

Takiego, który wpasuje się łatwo w Twoje codzienne życie i który da Ci poczucie bezpieczeństwa i pokaże, jak ułożyć jedzenie tak, żebyś była najedzona, żeby apetyt się uspokoił, żeby emocje przestały ciągnąć Cię do podjadania, a ciało w końcu mogło odetchnąć i zacząć chudnąć.

Nie po to, żebyś zaczynała kolejną dietę, ale po to, żebyś w końcu miała coś, co Cię poprowadzi krok po kroku.
Spokojnie. Tak, żebyś mogła powiedzieć sobie: wreszcie wiem, co robię i dlaczego to działa.

Jeśli czujesz, że masz już dość walki i chcesz spróbować inaczej, to jesteś dokładnie w tym miejscu, w którym kiedyś byłam ja.  I właśnie stąd możemy przejść dalej RAZEM.

Jeżeli trafiłaś na tę stronę i czytasz ten tekst,
to bardzo możliwe, że jesteś w swoim życiu w jednym
z dwóch miejsc.

Pierwsze z nich wygląda tak:

Stajesz przed lustrem i coraz częściej masz wrażenie, że nie do końca poznajesz kobietę, która na Ciebie patrzy.

Twoje ciało przestało być Twoje.
To nadal Ty — a jednocześnie jakby nie do końca.

Nie czujesz się w nim dobrze, nie czujesz się atrakcyjna, a z każdym kolejnym rokiem i z każdą kolejną dietą masz wrażenie, że oddalasz się od siebie coraz bardziej.

Czasem łapiesz się na myśli, że to ciało zaczęło Ci bardziej ciążyć
i przeszkadzać, niż Ci służyć.

A w głowie coraz częściej pojawia się pytanie:
  „kiedy i jak to się właściwie stało?”

Druga opcja jest taka, że:

Masz za sobą już nie jedną próbę odchudzania, a może nawet bardzo wiele różnych prób ...
 
Diety.......Suplementy..... Wyzwania....Cudowne rozpiski......Mordercze treningi....
Specjaliści i ich p
lany, które miały być...  " Tym ostatnim"

Przez chwilę nawet bywało lepiej...

Waga spadała, pojawiała się nadzieja…..., ale potem wszystko wracało z wiekim hukiem i poczuciem porażki i rozczarowania i coraz mniejszą wiarą w ostateczny sukces

Jeżeli jesteś w jednym z tych dwóch miejsc, DZIAŁAJ od razu 
lub poznaj moją historię…

Bo powiedzmy sobie to uczciwie i szczerze.

Nie jesteś już w tym momencie życia, żeby marnować czas na bzdury!!!

Przyznaj sama...

 Masz już dość obietnic bez pokrycia.
Masz już dość głodówek, detoksów i diet cud, które działają tylko przez chwilę, a potem waga wraca jak boomerang i boli jeszcze bardziej niż wcześniej.

👉  Bo w głębi duszy czujesz i wiesz,  że gra idzie nie tylko o wagę Twojego ciała.

Idzie o to..... Jak się CZUJESZ ze swoją wagą w SWOIM ciele.

Czyli o : Twoją energię każdego dnia. O spokój w Twojej głowie
O poczucie, że nadal jesteś kobietą atrakcyjną, zadowoloną, spełnioną i obecną na 100% w swoim życiu.

Rzecz tylko w tym, że oficjalne diety to bzdura na resorach !!!

Pakują Cię do systemu, w którym nikt nie bierze pod uwagę: 
❶ Twojego wieku ❷ Hormonów ❸ Stylu życia  ❹ Emocji i doświadczeń

Podejście systemowe traktuje Cię jak dwudziestolatkę z TikToka, a nie jak świadomą kobietę!

A wina za brak postępów w odchudzaniu zawsze spada na Ciebie !!!

A Ty zostajesz z rozgoryczeniem i poczuciem winy, zupełnie nie wiedząc...

A TY tak po prostu potrzebujesz TYLKO innego podejścia!  
Nie kolejnych zakazów i restrykcji. Nie karania się za to, że Twoje ciało potrzebuje dziś czegoś innego niż kiedyś.
Nie głodzenia się , bo to totalnie nie ma sensu i nigdy nie działa długofalowo. 

Potrzebujesz jedzenia, które naprawdę Cię odżywi, i da Ci sytość  oraz sprawi, że poczujesz się bezpieczna, zaopiekowana i zadowolona z uśmiechem na twarzy od rana.

Bo prawda jest taka, że nikt nie trzyma się diety, w której musi jeść, rzeczy, które mu nie smakują lub ich przygotowanie wymaga wielkiego nakładu czasu i/ lub pieniędzy.

WIEM to na pewno, że w głębi duszy marzysz o tym, aby znaleźć PROSTY sposób, żeby:

✔ Mieć więcej energii każdego dnia 
✔ 
Budzić się rano bez ciężaru w ciele i w głowie i nie czuć rozczarowania i smutku patrząc w lustro.
 Pójść na zakupy i kupić sobie fajne ciuchy, w których poczujesz się dobrze, atrakcyjnie i kobieco. 
I wiesz co ?

To naprawdę jest możliwe...

Nie mówię tego, bo naczytałam się mądrych książek, ale dlatego, że w przeszłości byłam w tym samym miejscu co Ty dziś! 

Ważyłam prawie 90 kg!!!
Nosiłam rozmiar 46,
a w porywach 48

W tamtym okresie mojego życia byłam ciągle zmęczona.
Nie taka trochę niewyspana, tylko zmęczona do szpiku kości.
Senna po posiłkach, ciężka, bez energii, bez życia, wiecznie w złym humorze.

Moje ciało coraz częściej dawało o sobie znać drobnymi dolegliwościami, które z czasem zaczęły zamieniać się
w duże problemy! 

❗Nadciśnienie
❗Insulinooporność
❗Pierwsze objawy cukrzycy
❗Przewlekłe bóle całego ciała


Kiedy podnosiłam się z fotela albo wychodziłam z samochodu, musiałam się najpierw „rozbujać”, żeby w ogóle ruszyć dalej.
Chodzenie po schodach powodowało ból w kolanach
Często podciągałam się ręką na poręczy, żeby łatwiej wejść na górę. Wszystko bolało i skrzypiało.

Usiąć po "tutecku" ? Zapomnij!!! Prawe biodro i lewe kolano na to nie pozwalalo: ból i sztywność zastapiły dawną gibkość. Myślałam sobie..No cóż "starość" 

Właściwie to ciągle i wciąż byłam na diecie.
Tylko że to przypominało to raczej  dietetyczny rollercoaster.

Raz pilnowałam się do granic możliwości, chodziłam głodna i ...myślałam tylko o jedzeniu. 

A potem przychodził moment, kiedy coś we mnie pękało i nie wytrzymywałam już dłużej i jadłam DUŻO za dużo, bo ile można żyć na ciągłym „nie wolno”.

Próbowałam dosłownie wszystkiego!

🔴 DIETA MŻ „mniej żreć”
🔴 Diety z Internetu
🔴 Rozpiski
🔴 Tabletki
🔴 Specjaliści obiecujący cuda
🔴 Suplementy i leki. Nawet te niedokońca bezpieczne np. HCG zdobyte w podziemiu u kuturystów 

I właśnie wtedy zaczęło się to, czego wstydziłam się najbardziej.

Podjadanie.... po cichu.

Skubałam okruszki ze stołu, oblizywałam łyżki po gotowaniu, „doprawiałam” coś jeszcze z garnka.
Wiedziałem, że robię źle, ale to było silniejsze ode mnie.
Nie panowałam nad tym!

Z boku słyszałam komentarze od znajomych i rodziny w stylu:
"Zjedz raz a porządnie, a nie ciągle podjadasz..."

Nikt jednak nie wiedział, co czuję i co się we mnie naprawdę dzieje.

Fiycznie było mi ciężko, ale psychicznie jeszcze gorzej.

Zdarzało się też, że przysypiałam za kierownicą albo w restauracji podczas odwiedzin u jedynej córki.
W którymś momencie dotarło do mnie, że boję się, że tak już będzie zawsze.

Że to nie jest chwilowe, że z miesiąca na miesiąc będę coraz grubsza i będę czuła się coraz gorzej.

Wtedy pojawiła się we mnie odważna decyzja.
Powiedziałem jasno przed sobą, że ja tak dalej nie chcę żyć!
Nie wiedziałam jeszcze, co dokładnie zrobię,
ale wiedziałam jedno – że chcę żyć inaczej i że znajdę na to swój sposób.

Przede wszystkim.... ZROZUMIAŁAM jedno !
Nie jestem jakaś innna! Nie jestem popsuta czy jakaś niedorobiona!

Po prostu nikt mi wcześniej nie pokazał....jak jeść i żyć ze sobą w zgodzie.....
Nie- jak być twardzielką. Nie- jak zaciskać zęby i „wytrzymać jeszcze trochę”.
Tylko jak słuchać swojego ciała i reagować na to, czego naprawdę potrzebuje.
Aż i tylko tyle!!!!

💥 Bo nasze dojrzałe ciało zasługuje na coś więcej niż kolejny jadłospis z Internetu i wyrok:
„po 40-tce to już się tylko tyje”. Nie, kochana!!! Po 40-tce można kwitnąć!
Trzeba tylko inaczej podejść do jedzenia.
Dlatego chcę Ci opowiedzieć o trzech rzeczach, które zmieniły wszystko w moim podejściu do
jedzenia, ciała i siebie samej…
Ale zanim to zrobię – weź głęboki oddech i pomyśl coś miłego o sobie......
Bo to, że tu jesteś… To znaczy, że już robisz ten pierwszy krok.