Oto jedna rzecz, która sabotuje Twoje odchudzanie...i to nie jest jedzenie! 

Ekspert w dziedzinie Psychodietetyki zdradza tajemnicę...

Jak pozbyć się zbędnych kilogramów?

 BEZ polegania na silnej woli. BEZ męczarni na siłowni. BEZ głodu i efektu jojo 

To nie jedzenie Cię pogrążyło. To sposób, w jaki jesz.
I dopóki tego nie zrozumiesz — będziesz się kręcić w kółko.

Nie!... kalorie nie są Twoim problemem.
Nie!... brak silnej woli też nie.
👉 Problem jest jeden:
Twoje ciało NIE czuje się bezpieczne i chce Cię uratować
Dlatego:
— ciągle chce więcej
— domaga się „jeszcze czegoś”
— sabotuje Cię dokładnie wtedy, kiedy najbardziej się starasz

A Ty myślisz, że to brak kontroli i silnej woli lub geny albo hormony... A to źle ustawiony system.

I teraz najważniejsze:
Jedzenie NIE jest Twoim wrogiem.
Jedzenie jest JEDYNĄ DROGĄ WYJŚCIA!

Ale tylko wtedy, kiedy, jest dobrane tak, że zaczyna działać dla Ciebie, a nie przeciwko Tobie. Bo kiedy trafisz w punkt…
💥 głód znika
💥 głowa się wycisza
💥 przestajesz myśleć o jedzeniu cały dzień
💥 wraca energia, jakiej nie czułaś od lat

I nagle dzieje się coś, czego wcześniej nie znałaś:
Twoje ciało przestaje walczyć. Zaczyna współpracować.
Nie ma już:
— ciągłego podjadania
— myślenia „od jutra zacznę od nowa”
Jest spokój. Jest kontrola. Jest lekkość.

I wtedy dzieje się coś jeszcze… Chudniesz.
Bez spiny. Bez liczenia. Bez walki.
Bo w końcu grasz do jednej bramki ze swoim ciałem.

Tylko trzeba wiedzieć, jak to jedzenie skomponować

Co wybrać z całej gamy ulubionych produktów?  
Co z tego położyć na talerzu i w jakich proporcjach i dlaczego właśnie tak?

Nie dlatego, że musisz coś sobie odbierać  i zmuszasz się do jedzenia nie lubianych potraw. 

Tylko dlatego, żeby w końcu dać ciału dokładnie to, czego ono naprawdę potrzebuje i.... WAŻNE to, co Ty naprawdę lubisz jeść i co Ci smakuje.

A kiedy Twoje ciało to dostanie, odwdzięczy się Tobie spokojem, sytością i naturalnym chudnięciem.

Bez walki i bez napięcia.

To, co przygotowałam, powstało dlatego, że przez lata sama byłam zmęczoną kobietą.

Zmęczoną ciągłym odchudzaniem i ciągłym byciem na diecie, głodem, napięciem i walką ze swoim ciałem i umysłem.

I widziałam wokół siebie inne kobiety dokładnie w tym samym stanie i miejscu. 

Głodne, rozregulowane, wkurzone na siebie i swoje ciała. Ciągle myślące o jedzeniu albo o tym, że nie powinny jeść.

Z poczuciem, że znowu robią coś nie tak, a jednocześnie bardzo się starają i bardzo chcą coś w swoim życiu zmienić.

I właśnie dlatego chcę Ci powiedzieć jedno.
Nie potrzebujesz kolejnej walki
. Nie potrzebujesz zaciskać zębów ani sprawdzać, czy masz wystarczająco silną wolę. 

Potrzebujesz czegoś zupełnie innego.


Spokojnego, elastycznego i łatwego gotowca, dopasowanego do Twojego dojrzałego  kobiecego ciała.

Takiego, który wpasuje się łatwo w Twoje codzienne życie i który da Ci poczucie bezpieczeństwa i pokaże, jak ułożyć jedzenie tak, żebyś była najedzona, żeby apetyt się uspokoił, żeby emocje przestały ciągnąć Cię do podjadania, a ciało w końcu mogło odetchnąć i zacząć chudnąć.

Nie po to, żebyś zaczynała kolejną dietę, ale po to, żebyś w końcu miała coś, co Cię poprowadzi krok po kroku.

Spokojnie. Tak, żebyś mogła powiedzieć sobie: wreszcie wiem, co robię i dlaczego to działa.

Jeśli czujesz, że masz już dość walki i chcesz spróbować inaczej, to jesteś dokładnie w tym miejscu, w którym kiedyś byłam ja. 

I właśnie stąd możemy przejść dalej RAZEM.

Jeżeli trafiłaś na tę stronę i czytasz ten tekst,
to bardzo możliwe, że jesteś w swoim życiu w jednym
z dwóch miejsc.

Pierwsze z nich wygląda tak:

Stajesz przed lustrem i coraz częściej masz wrażenie, że nie do końca poznajesz kobietę, która na Ciebie patrzy.

Twoje ciało przestało być Twoje.
To nadal Ty — a jednocześnie jakby nie do końca.

Nie czujesz się w nim dobrze, nie czujesz się atrakcyjna, a z każdym kolejnym rokiem i z każdą kolejną dietą masz wrażenie, że oddalasz się od siebie coraz bardziej.

Czasem łapiesz się na myśli, że to ciało zaczęło Ci bardziej ciążyć
i przeszkadzać, niż Ci służyć.

A w głowie coraz częściej pojawia się pytanie:
  „kiedy i jak to się właściwie stało?”

Druga opcja jest taka, że:

Masz za sobą już nie jedną próbę odchudzania, a może nawet bardzo wiele różnych prób ...
 
Diety...Suplementy...Wyzwania...Detoxy...
Cudowne Rozpiski...Mordercze treningi...
Specjaliści i ich p
lany, które miały być...  " Tym ostatnim"

Przez chwilę nawet bywało lepiej...

Waga spadała, pojawiała się nadzieja, ale potem wszystko wracało z wiekim hukiem i poczuciem porażki oraz rozczarowania i z coraz mniejszą wiarą w ostateczny sukces

Jeżeli jesteś w jednym z tych dwóch miejsc, DZIAŁAJ od razu 
lub poznaj moją historię…

Bo powiedzmy sobie to uczciwie i szczerze.

Nie jesteś już w tym momencie życia, żeby marnować czas na bzdury!!!

Przyznaj sama...

Masz już dość obietnic bez pokrycia.

👉  Bo w głębi duszy czujesz i wiesz,  że gra idzie nie tylko o wagę Twojego ciała.

Idzie o to..... Jak się CZUJESZ ze swoją wagą w SWOIM ciele.

Czyli o :
O Twoją energię każdego dnia.
O spokój w Twojej głowie
O poczucie, że nadal jesteś kobietą atrakcyjną, zadowoloną, spełnioną i obecną na 100% w swoim życiu.

Rzecz tylko w tym, że oficjalne diety to bzdura na resorach !!!

Pakują Cię do systemu, w którym nikt nie bierze pod uwagę: 

❶ Twojego wieku 
❷ Hormonów 
❸ Stylu życia  
❹ Emocji i doświadczeń

Podejście systemowe traktuje Cię jak dwudziestolatkę z TikToka, a nie jak świadomą kobietę!

A wina za brak postępów w odchudzaniu zawsze spada na Ciebie !!!

A Ty zostajesz z rozgoryczeniem i poczuciem winy, zupełnie nie wiedząc...

A TY tak po prostu potrzebujesz TYLKO innego podejścia!  

Nie kolejnych zakazów i restrykcji. 
Nie karania się za to, że Twoje ciało potrzebuje dziś czegoś innego niż kiedyś.
Nie głodzenia się , bo to totalnie nie ma sensu i nigdy nie działa długofalowo. 

Potrzebujesz jedzenia, które naprawdę Cię odżywi, i da Ci sytość  oraz sprawi, że poczujesz się bezpieczna, zaopiekowana i zadowolona z uśmiechem na twarzy od rana.

Bo prawda jest taka, że nikt nie trzyma się diety, w której musi jeść, rzeczy, które mu nie smakują lub ich przygotowanie wymaga wielkiego nakładu czasu i/ lub pieniędzy.

WIEM to na pewno, że w głębi duszy marzysz o tym, aby znaleźć PROSTY sposób, żeby:

✔ Mieć więcej energii każdego dnia 
✔ 
Budzić się rano bez ciężaru w ciele i w głowie i nie czuć rozczarowania i smutku patrząc w lustro.
 Pójść na zakupy i kupić sobie fajne ciuchy, w których poczujesz się dobrze, atrakcyjnie i kobieco. 
I wiesz co ?

To naprawdę jest możliwe...

Nie mówię tego, bo naczytałam się mądrych książek, ale dlatego, że w przeszłości byłam w tym samym miejscu co Ty dziś! 

Ważyłam prawie 90 kg!!!
Nosiłam rozmiar 46,
a w porywach 48

W tamtym okresie mojego życia byłam ciągle zmęczona.
Nie taka trochę niewyspana, tylko zmęczona do szpiku kości.
Senna po posiłkach, ciężka, bez energii, bez życia, wiecznie w złym humorze.

Moje ciało coraz częściej dawało o sobie znać drobnymi dolegliwościami, które z czasem zaczęły zamieniać się
w duże problemy! 

❗Nadciśnienie
❗Insulinooporność
❗Pierwsze objawy cukrzycy
❗Przewlekłe bóle całego ciała


Kiedy podnosiłam się z fotela albo wychodziłam z samochodu, musiałam się najpierw „rozbujać”, żeby w ogóle ruszyć dalej.
Chodzenie po schodach powodowało ból w kolanach
Często podciągałam się ręką na poręczy, żeby łatwiej wejść na górę.
Wszystko bolało i skrzypiało.

Usiąć po "tutecku" ? Zapomnij!!!

Prawe biodro i lewe kolano na to nie pozwalalo: ból i sztywność zastapiły dawną gibkość.
Myślałam sobie..No cóż "starość" 

Właściwie to ciągle i wciąż byłam na diecie.
Tylko że to przypominało raczej  dietetyczny rollercoaster.

Raz pilnowałam się do granic możliwości, chodziłam głodna i ...myślałam tylko o jedzeniu. 

A potem przychodził moment, kiedy coś we mnie pękało i nie wytrzymywałam już dłużej i jadłam DUŻO za dużo, bo ile można żyć na ciągłym „nie wolno”.

Próbowałam dosłownie wszystkiego!

🔴 DIETA MŻ „mniej żreć”
🔴 Diety z Internetu
🔴 Rozpiski
🔴 Tabletki
🔴 Specjaliści obiecujący cuda
🔴 Suplementy i leki. Nawet te niedokońca bezpieczne np. HCG zdobyte w podziemiu u kuturystów 

I właśnie wtedy zaczęło się to, czego wstydziłam się najbardziej.

Podjadanie.... po cichu.

Skubałam okruszki ze stołu, oblizywałam łyżki po gotowaniu, „doprawiałam” coś jeszcze z garnka.
Wiedziałem, że robię źle, ale to było silniejsze ode mnie.
Nie panowałam nad tym!

Z boku słyszałam komentarze od znajomych i rodziny w stylu:
"Zjedz raz a porządnie, a nie ciągle podjadasz..."

Nikt jednak nie wiedział, co czuję i co się we mnie naprawdę dzieje.

Fiycznie było mi ciężko, ale psychicznie jeszcze gorzej.

Zdarzało się też, że przysypiałam za kierownicą albo w restauracji podczas odwiedzin u jedynej córki.
W którymś momencie dotarło do mnie, że boję się, że tak już będzie zawsze.

Że to nie jest chwilowe, że z miesiąca na miesiąc będę coraz grubsza i będę czuła się coraz gorzej.

Wtedy pojawiła się we mnie odważna decyzja.
Powiedziałem jasno przed sobą,
że ja tak dalej nie chcę żyć!
Nie wiedziałam jeszcze, co dokładnie zrobię, ale wiedziałam jedno.
Chcę żyć inaczej i znajdę na to
swój sposób.

Przede wszystkim... ZROZUMIAŁAM jedno !
Nie jestem jakaś innna!
Nie jestem popsuta czy jakaś niedorobiona!

Po prostu nikt mi wcześniej nie pokazał....jak jeść i żyć ze sobą w zgodzie.....
Nie- jak być twardzielką. Nie- jak zaciskać zęby i „wytrzymać jeszcze trochę”.
Tylko jak słuchać swojego ciała i reagować na to, czego naprawdę potrzebuje.
Aż i tylko tyle!!!!

💥 Bo nasze dojrzałe ciało zasługuje na coś więcej niż kolejny jadłospis z Internetu i wyrok:
„po 40-tce to już się tylko tyje”. 
Nie, kochana!!!
Po 40-tce można kwitnąć!
Trzeba tylko inaczej podejść do jedzenia.
Dlatego chcę Ci opowiedzieć o trzech rzeczach, które zmieniły wszystko w moim podejściu do
jedzenia, ciała i siebie samej…

Ale zanim to zrobię – weź głęboki oddech i pomyśl coś miłego o sobie...

Bo to, że tu jesteś… To znaczy, że już robisz ten pierwszy krok.

Gotowa? Zapinaj pasy! Czas na konkrety.